Janina Woynarowska - żeby nie zapomnieć

24 listopada to rocznica tragicznej śmierci Służebnicy Bożej Janiny Woynarowskiej z Chrzanowa. Jako skromna, ale ofiarna pielęgniarka z tej ziemi ma szansę dostąpić chwały ołtarza. Etap jej procesu beatyfikacyjnego w kraju został już zakończony i materiały zostały przesłane do specjalnej komisji w Watykanie.

Osobiście Janiny Woynarowskiej nie spotkałem, ale poznałem ją poprzez rozmowy ze świadkami jej życia oraz czytając wydawnictwa jej dotyczące. Muszę przyznać, że coraz bardziej mnie ta postać fascynuje.

Pozwolę sobie na krótkie przybliżenie życiorysu i dokonań Janiny Woynarowskiej. Urodziła się 10 maja 1923 r. i jeszcze jako dziecko trafiła do Chrzanowa, adoptowana przez znane i niezwykle szlachetne małżeństwo Woynarowskich. Jej przybrany ojciec Kazimierz był pułkownikiem, doktorem medycyny i prezesem chrzanowskiego oddziału „Sokoła”, a matka Maria prowadziła działalność charytatywną w Towarzystwie św. Wincentego a Paulo.

Janina po ukończeniu szkoły podstawowej i średniej medycznej podjęła pracę pielęgniarki, traktując swój zawód jako życiowe powołanie i służbę dla drugiego człowieka. Po pewnym czasie, żeby być bliżej człowieka i bardziej go rozumieć, podjęła również zaoczne studia na Wydziale Psychologii i Filozofii Chrześcijańskiej w Krakowie, uzyskując tytuł magistra. Jako dyplomowana pielęgniarka była powiatową instruktorką szkolącą młode adeptki sztuki pielęgniarskiej. W 1969 r. za podwiezienie karetką chorej do sanktuarium Maryjnego w Trzebini, została ukarana przez ówczesne władze, pozbawieniem pełnionych funkcji i przyznanych za ofiarną pracę odznaczeń.

Ogromnym polem działania dla Janiny Woynarowskiej było niesienie pomocy potrzebującym. Prowadziła więc w Chrzanowie wraz z kilkoma osobami akcję charytatywną, wspierając rodziny w trudnej sytuacji materialnie i duchowo. Dla dzieci najuboższych pozyskiwała w odpowiednich instytucjach bloczki na zakupy podstawowych artykułów spożywczych. Z kolei dla dzieci z problemami w nauce umiała zorganizować wraz ze znajomymi korepetycje. Dla wielu tych dzieci stała się również matką chrzestną. Była współzałożycielką Domu Samotnej Matki w Chrzanowie przy ul. Sokoła i przez lata wspierała jego działalność. Jako kurator społeczny współpracowała z ośrodkami pomocy społecznej, natomiast dzięki pracy jako rzecznik opiniujący w ośrodku adopcyjnym, bardzo wielu dzieciom znalazła dom i nową, troskliwą rodzinę. Dla osób starszych, samotnych, schorowanych organizowała wraz z innymi społecznikami wyjazdy rekreacyjne poza miasto. A szczególnym dobrem dla tych osób były letnie wczaso-rekolekcje w sanktuarium w Płokach. Wiele serca i czasu poświęciła temu dziełu wraz z księdzem prałatem Zbigniewem Mońko – proboszczem kościoła św. Mikołaja w Chrzanowie. Współpracowała z krakowskim Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin, gdzie wiele uczyniła dla młodych par narzeczeńskich i małżeńskich. Miała dzięki temu możliwość współpracy z ówczesnym księdzem Kardynałem Karolem Wojtyłą i Hanną Chrzanowską, dziś również Służebnicą Bożą. Wraz z innymi położyła podwaliny pod chrzanowski Klub Inteligencji Katolickiej, poprzez poprzedzającą jego powstanie organizację w domach prywatnych wieczorów artystycznych o charakterze patriotyczno-religijnym i spotkań dyskusyjnych.

Była poetką. Swoją poezją dzieliła się na wspólnych spotkaniach z przyjaciółmi, m. in. Lucyną Szubel i Heleną Chłopek. Część swoich wierszy opublikowała w prasie katolickiej.

Przez całe życie, sama cierpiąca i chora, niosła z pokorą pomoc innym, czerpiąc siły przede wszystkim z codziennej eucharystii i głębokiego życia duchowego. Dlatego w wielu ludziach pamięć o niej wciąż trwa. Każdy kto w tym roku podczas Wszystkich Świętych przechodził obok jej grobu na cmentarzu w Chrzanowie, mógł również na nim zauważyć mnóstwo palących się lampek i zniczy. Jej życie i śmierć były zgodne z modlitewnym wezwaniem Anieli Salawy: „Żyję, bo chcesz, umrę, gdy każesz, zbaw mnie, bo możesz”.

Wydaje się, że pięknym gestem promującym służbę ludziom potrzebującym, byłoby wsparcie przez lokalne środowiska decyzyjne, samorządowe i medyczne inicjatywy, jaka zrodziła się w Radzie Powiatu Chrzanowskiego i uhonorowanie Szpitala Powiatowego w Chrzanowie zaszczytnym imieniem Janiny Woynarowskiej. W ankiecie Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej „Przełom” 2 lata temu, społeczność lokalna naszego powiatu tę właśnie osobę - na pierwszym miejscu - chciała mieć za patrona szpitala. I rzeczywiście Janina Woynarowska jest dziś dobrym wzorem do naśladowania, nie tylko dla młodego pokolenia mieszkańców naszej „małej ojczyzny”.

Zbigniew Mazur

Oprac. na podst. książki: „Służebnica Boża Janina Woynarowska” pod red. Lucyny Szubel, Kraków 2000.

http://www.przelom.pl/przelom/0_232/Janina-Woynarowska/